Osobna kwestia to oświetlenie wnętrza szaf i szuflad. Tutaj kolor schodzi na dalszy plan, bo światło świeci krótko i punktowo. Warto jednak zostać w tej samej rodzinie barw co reszta sypialni. Jeśli zamontujesz w szafie taśmę 4000 K, a obok lampkę 2700 K, różnica będzie widoczna i będzie drażnić. Najprościej kupić jeden typ taśmy na całą sypialnię i przyciąć ją na wymiar. Zwróć uwagę na oznaczenie CRI — powinno wynosić minimum 90. Przy niższym wskaźniku ubrania w szafie wyglądają na wyblakłe, a kolory tkanin są przekłamane.
Przy drążkach i półkach kluczowy jest udźwig. Drążek na ubrania musi być zamocowany do ścian bocznych albo do solidnych wsporników, a nie tylko do cienkiej płyty. Półki na książki, słoiki czy narzędzia wymagają grubszego materiału niż na swetry. Zamiast kupować gotowe zestawy, lepiej dopasować liczbę półek do wysokości rzeczy — 35 cm na koszulki, 45–50 cm na marynarki, a na długie płaszcze nawet 150 cm. Na co uważać? Na skosy i nierówne ściany, które potrafią zjeść kilka centymetrów i sprawić, że szuflada nie wysunie się do końca.
Szafa wnękowa ma jedną wadę: głębokość. Wnęka o głębokości 60–70 cm kusi, żeby wrzucać wszystko jedno na drugie, a potem i tak połowa rzeczy leży w drugim rzędzie i wypada przy otwieraniu. Pierwszy krok to zmierzenie faktycznej głębokości, szerokości i wysokości — nie „na oko", ale z dokładnością do centymetra. Sprawdź też, czy w środku nie biegnie rura, kanał wentylacyjny albo skos dachu. Te przeszkody trzeba uwzględnić w planie, bo później zabudowa może nie wejść.
Jednolity kolor daje więcej niż wzór, ale nie każdy wzór szkodzi Najprostsza zasada: im mniej podziałów na podłodze, tym większa optycznie przestrzeń. Jednolita wykładzina bez wyraźnego rysunku i bez kontrastowych fug nie przecina podłogi na fragmenty. Jeśli jednak boisz się, że gładka powierzchnia będzie zbyt nudna, wybierz delikatny, drobny wzór w tonacji zbliżonej do tła. Duże, ciemne motywy albo szerokie pasy działają odwrotnie — przyciągają wzrok i zmniejszają odczuwaną powierzchnię. Ważny jest też kierunek układania: wykładzina kładziona wzdłuż dłuższej ściany podkreśla perspektywę i wydłuża salon. Ułożenie jej w poprzek skraca pomieszczenie, co przy małym metrażu zwykle wygląda gorzej.
Drugą warstwę stanowi koc lub kołdra o średniej grubości, dopasowana do pory roku. Zimą sięgamy po wypełnienie puchowe lub wełniane — dobrze oddycha i zatrzymuje ciepło. Latem wystarczy koc z bawełny, lnu lub tkaniny o otwartym splocie. Ważne, by kołdra nie była zbyt szeroka; jeśli zwisa po bokach i zawija się pod ciało, tworzy mostki termiczne, przez które ucieka ciepło. Koc powinien przykrywać materac na całej szerokości, a jego brzegi swobodnie opadać w dół, nie podwijać się pod materac.
Najprostszy sposób na dobranie warstw to test w jednej konkretnej nocy. Połóż się na dziesięć minut pod aktualnym układem i oceń, czy po tym czasie plecy są chłodne, a stopy ciepłe. Jeśli się pocisz, zdejmij jedną warstwę. Jeśli marzniesz, dodaj cienki koc pod kołdrę, nie na nią. Zapisuj, co działa przy jakiej temperaturze w sypialni — po dwóch tygodniach będziesz wiedzieć dokładnie, którą warstwę zostawić na wiosnę, a którą schować do jesieni.
Gdzie to ma sens, a gdzie tylko zajmuje miejsce PCM sprawdza się w pomieszczeniach, które nagrzewają się szybko i mocno, ale wieczorem szybko tracą dopływ ciepła — na przykład w sypialniach od wschodu albo w pokojach z dużymi oknami od południa. Warunek konieczny: nocą musi być możliwość wychłodzenia materiału. Otwarcie okien na oścież po zmroku, przeciąg albo wentylator wyciągowy wywiewający ciepłe powietrze na zewnątrz to nie dodatek, lecz część systemu. Bez tego PCM po kilku dniach będzie nasycony ciepłem i przestanie działać.
Materiały zmiennofazowe (PCM) pochłaniają ciepło, gdy zmieniają stan z ciała stałego w ciekłe, a oddają je, gdy temperatura spada i materiał znów tężeje. W praktyce oznacza to, że w upalny dzień mogą przejąć część energii, która inaczej podniosłaby temperaturę powietrza w pokoju. Kluczowe jest jednak jedno: to nie jest chłodzenie w rozumieniu klimatyzacji. PCM nie produkuje zimna — tylko przesuwa w czasie moment, w którym ciepło staje się odczuwalne.

Pamiętaj o wykończeniu: jasna wykładzina o wysokim runie odbija mniej światła niż niska i gęsta, więc w małym salonie lepiej sprawdzi się krótki, gęsty włos. Nie wybieraj też odcieni zbyt żółtych ani zbyt różowych, bo w sztucznym świetle mogą nabrać niepożądanego tonu. Zanim kupisz wykładzinę na całe pomieszczenie, sprawdź, jak wygląda przy zapalonej lampie wieczorem. Dobrze dobrany jasny kolor potrafi powiększyć salon bez remontu — wystarczy konsekwencja w detalach.