Meble, których nie da się wynieść, przesuń na środek pokoju i ustaw ciasno obok siebie. Od ścian odsuń je na tyle, by ekipa mogła pracować przy tynkach i gniazdkach. Całość przykryj folią budowlaną, ale nie owijaj jej szczelnie — pod folią zbiera się wilgoć, która powoduje puchnięcie płyty i pleśń w tapicerce. Lepiej użyć starych prześcieradeł lub koców, a dopiero na wierzch położyć folię luźno, jak namiot, i przykleić ją tylko przy podłodze. Ostre krawędzie narzędzi i drabin zabezpiecz na czas prac, przekładając je kartonem w miejscach styku z meblami.
Nie szlifuj na sucho, jeśli nie masz odkurzacza. Wtedy lepiej pracować metodą mokrą: zwilż ścianę mgłą wodną z opryskiwacza i szlifuj papierem wodnym lub siatką. Pył zamiast unosić się w powietrze, zamienia się w paste, którą zbierasz szpachelką i wycierasz szmatką. Uważaj tylko, żeby nie przemoczyć gładzi — nadmiar wody może ją zmiękczyć i rozmazać. Pracuj małymi fragmentami, po około metr kwadratowy, i często płucz narzędzie w wiadrze.
Do dużych powierzchni używaj wałka o długim włosiu i szerokości 25–30 cm. Krótki wałek zostawia wyraźne ślady i zmusza do częstego moczenia, co wydłuża pracę. Farbę wylewaj na wałek, a nie zanurzaj go po samą rączkę. Nadmiar odciśnij na kratce, żeby nie spływała po ścianie. Wałek prowadź pewnym, równym ruchem — zatrzymywanie się w połowie ruchu tworzy ciemniejsze plamy, które po wyschnięciu są widoczne pod światło.
Jak przygotować krawędzie, żeby szew zniknął Krawędzie przeznaczone do połączenia muszą mieć identyczną długość i przebieg. Najczęstszy błąd to docinanie „na oko" po fakcie – wtedy jeden brzeg jest krótszy i wzór się kompresuje. Zamiast tego wyrównaj oba bryty względem wzoru: znajdź jedną wyraźną linię (np. środek motywu) i zaznacz ją na obu elementach. Dopiero potem wyrównaj brzegi. Jeśli materiał jest śliski, spnij go gęsto w poprzek szwu, co kilka centymetrów, tak aby piny leżały prostopadle do linii łączenia. Nie ciągnij materiału podczas spinania – to najprostsza droga do falowania.
Na koniec sprawdź szew pod światło i pod kątem, nie na wprost. Dopiero wtedy widać, czy linie wzoru rzeczywiście się spotykają. Jeśli nie, nie poprawiaj od razu – spruj i złóż ponownie, bo miejscowe naciąganie tylko pogłębi błąd. Cierpliwość przy dwóch pierwszych brytach oszczędza godziny przy kolejnych.
Drugi test to kąt patrzenia. Stań przy łóżku i popatrz na ścianę pod kątem, pod jakim będziesz ją widzieć codziennie. Ściany naprzeciwko okna i te, na które patrzysz z boku, zachowują się inaczej. Typowy błąd to ocenianie koloru i połysku tylko na wprost, przy pełnym świetle. W sypialni większość czasu patrzysz na ścianę z ukosa, w półmroku — i wtedy satyna potrafi wyglądać jak szkło.
Malowanie na mokro i zachodzenie na siebie pasów Kluczowa zasada brzmi: nie pozwól farbie zaschnąć na krawędzi pasa, zanim nałożysz następny. Podziel ścianę na pionowe pasy o szerokości około 80–100 cm, czyli mniej więcej na dwa ruchy wałka. Nakładaj farbę zygzakiem, a potem rozprowadzaj ją równoległymi pociągnięciami w jednym kierunku — od góry do dołu. Kolejny pas zaczynaj tak, aby wałek zachodził na jeszcze wilgotną krawędź poprzedniego. Jeśli farba zaczyna schnąć na brzegu, oznacza to, że pas był za szeroki albo malowanie trwało zbyt długo.
Przy łączeniu na maszynie ustaw średni ścieg i prowadź materiał bez napinania. Jeśli szew ma być niewidoczny, zszyj po lewej stronie, a następnie rozprasuj zapas na boki lub rozdziel. Ważne: prasowanie wykonuj po każdej warstwie, nie na końcu. Zapas rozdzielony daje płaski szew, zapas rozprasowany na jedną stronę tworzy delikatny grzbiet, który pod światło może być widoczny. Ścieg kryty lub zygzak ustawiony bardzo blisko krawędzi pomaga, ale nie zastąpi dokładnego dopasowania wzoru.
Do malowania dużej ściany potrzebujesz odpowiednio dużo farby z jednej partii produkcyjnej. Numer partii znajdziesz na wieczku lub boku puszki — jeśli dokupisz farbę z innego wypustu, odcień może się minimalnie różnić i granica będzie widoczna. Wszystkie puszki zlej do jednego dużego wiadra i wymieszaj dokładnie mieszadłem lub szerokim patykiem. Nigdy nie mieszaj farby tylko w puszce — na dnie zostają osady pigmentu, które po rozmieszaniu dają ciemniejsze smugi.

Największy problem przy łączeniu brytów nie polega na samym zszyciu czy sklejeniu. Polega na tym, że wzór na łączeniu „ucieka" – przesuwa się o kilka milimetrów albo rozjeżdża w dwóch kierunkach naraz. Powód jest zwykle prozaiczny: bryty zostały wycięte bez wspólnego punktu odniesienia. Zanim cokolwiek połączysz, ułóż je na płaskiej powierzchni i sprawdź, czy linie wzoru po obu stronach przyszłego szwu trafiają w siebie przy zachowaniu naturalnego układu. Jeśli już na tym etapie widać przesunięcie, żadna technika szycia go nie naprawi.