W nowym mieszkaniu najpierw sprawdź liczniki, krany, okna i drzwi. Zrób zdjęcia wszelkich usterek i wyślij je właścicielowi lub do zarządcy tego samego dnia. Nie odkładaj zgłaszania problemów, bo po tygodniu trudno udowodnić, że powstały przed wprowadzeniem. Zmień zamki, jeśli masz do tego prawo, i ustal, gdzie są zawory odcinające wodę oraz skrzynka elektryczna. Te dwie rzeczy warto znać przed pierwszą awarią, nie po niej.
Przedpokój to miejsce, przez które przechodzi się kilkanaście razy dziennie, a mimo to najczęściej projektuje się go na końcu. Efekt jest taki, że po kilku miesiącach szafka nie domyka się, buty leżą pod nogami, a kurtki spadają z wieszaka. Większość błędów przy wyborze mebli wynika z pominięcia kilku pomiarów i przemyślenia codziennych nawyków, a nie z braku pieniędzy na drogie rozwiązania.
W blokach z lat 60. i 70. dominują otwory o głębokości muru od 35 do 50 centymetrów, z węgarkami i parapetami z lastriko. Nowe okno musi mieć odpowiednią szerokość ramy, żeby zmieściło się między węgarkami bez wycinania żelbetu. Zwróć uwagę na kierunek otwierania skrzydeł. W kuchni i łazience, gdzie jest wentylacja grawitacyjna, skrzydło rozwierno-uchylne może zakłócać ciąg, jeśli otwiera się pod sufit. Bezpieczniej jest wybrać skrzydło uchylne z ogranicznikiem albo okno z nawiewnikiem ciśnieniowym. Kolejna pułapka to montaż na piankę bez taśm rozprężnych. W bloku, gdzie ściana jest narażona na wiatr i deszcz, pianka bez zewnętrznej taśmy paroprzepuszczalnej i wewnętrznej paroszczelnej zacznie przepuszczać wodę do środka. Po dwóch sezonach grzewczych pojawią się czarne plamy przy narożnikach.
Do najbezpieczniejszych wyborów należą gatunki śródziemnomorskie i stepowe. Lawenda, szałwia, rozmaryn i tymianek świetnie znoszą słońce, ale wymagają przepuszczalnego podłoża i umiarkowanego podlewania — nadmiar wody zabija je szybciej niż susza. Pelargonie, surfinie i petunie kwitną obficie przez cały sezon, jednak trzeba im zapewnić regularne nawadnianie i usuwanie przekwitłych kwiatów. Z jednorocznych sprawdzają się też aksamitki, żeniszek i portulaka, a z bylin — jeżówka, rudbekia i rozchodniki, które w pełnym słońcu czują się lepiej niż w cieniu.
Włączniki w starych blokach często mają przewody prowadzone w rurkach i cienkie żyły. Nowe mechanizmy wymagają zwykle odizolowania około 10 mm izolacji i włożenia przewodu w zacisk. Uważaj, żeby przy dokręcaniu nie naciąć aluminium — pęknie przy zginaniu. Po dokręceniu pociągnij delikatnie każdy przewód, żeby sprawdzić, czy siedzi stabilnie. Kolejny częsty błąd to pomylenie przewodu fazowego z neutralnym w łączniku światła. Włącznik powinien przerywać fazę, nie zero. Jeśli światło świeci po wyłączeniu lub miga, najprawdopodobniej przewody są zamienione.
Jak zdemontować stare gniazdo bez uszkodzenia przewodów Zacznij od wyłączenia obwodu w rozdzielni i sprawdzenia braku napięcia próbnikiem. Odkręć śrubę mocującą ramkę, zdejmij ją razem z mechanizmem. Nie ciągnij za przewody — w starych puszkach często są krótkie i sztywne. Jeśli aluminium pęka przy zacisku, nie skracaj go pochopnie, bo możesz nie mieć czym połączyć nowego gniazda. Zamiast tego poluzuj zaciski i wyjmij przewody ostrożnie. Puszki w blokach z lat 70. bywają płytkie, a nowe mechanizmy mają głębsze korpusy. Przed zakupem zmierz głębokość puszki i średnicę otworu — zbyt głęboki mechanizm nie wejdzie, a zbyt płaski będzie wystawał poza ścianę.
Zanim cokolwiek ustawisz, sprawdź trzy rzeczy: zawór wody, odpływ i dostęp do prądu. Pralka pobiera wodę z sieci, więc musi być blisko punktu czerpalnego — przedłużanie węży na kilka metrów to proszenie się o awarię i zalanie sąsiada. Odpływ najlepiej podłączyć do syfonu z osobnym króćcem, a nie do brodzika czy wanny, bo przy praniu w wysokiej temperaturze woda może cofać się do kabiny. Gniazdo elektryczne powinno mieć uziemienie i znajdować się nad poziomem pralki, nigdy za nią — inaczej po każdym wycieku masz zwarcie. Jeśli w łazience jest tylko jedno gniazdo przy umywalce, nie podłączaj do niego pralki przez rozgałęziacz. Lepiej doprowadzić osobny obwód.
Przy wymianie włączników uważaj na inny typowy problem: brak przewodu ochronnego. W instalacjach z tego okresu często występuje układ dwuprzewodowy, bez żyły PE. Nie wolno wtedy łączyć bolca ochronnego gniazda z przewodem neutralnym ani z rurą — to stwarza realne zagrożenie. Jeśli nie ma przewodu ochronnego, najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest gniazdo bez bolca albo doprowadzenie osobnej żyły ochronnej. Podłączenie „na skrót" do zera to błąd, który może zakończyć się porażeniem przy dotknięciu obudowy urządzenia.
W bloku z lat 70. instalacja najczęściej ma już swoje lata i często jest to aluminium. Zanim chwycisz za śrubokręt, sprawdź, z jakim przewodem masz do czynienia. Aluminium jest kruche, utlenia się i słabo znosi wielokrotne dokręcanie. Jeśli przewody są aluminiowe, a gniazdko ma być nowe, nie łącz ich bezpośrednio z miedzianymi zaciskami. Wilgoć i różnica potencjałów powodują korozję elektrochemiczną, a styk po pewnym czasie się grzeje. W takiej sytuacji stosuje się złącza aluminiowo-miedziane albo wymienia odcinek przewodu na miedziany — o ile pozwala na to przekrój i sposób prowadzenia instalacji.